Spóźnieni kochankowie

na „Płycie Bardzo Osobistej” (1,8 Mb)  
zaraz po napisaniu (1 Mb)
chwyty

Kościelny Antoni na rowerze mknie przez pola i łąki
Nad głową Antoniego fruwają motyle śpiewają skowronki
Antoni jest sam jak ten palec posłuchajcie co będzie dalej

Księgowa Zofia na rowerze mknie przez pola i łąki
Nad głową Zofii fruwają motyle śpiewają skowronki
Mąż Zofii w pijanym obłędzie posłuchajcie co dalej będzie

Nad rzeczką Miałą się spotykają pochylają siwe głowy
Moczą nogi w rzeczce on do niej coś szepce trzymają się za ręce

Chcieliście wiedzieć co będzie dalej - ja nie wiem oni nie wiedzą wcale
Chcieliście wiedzieć co będzie dalej - ja nie wiem oni nie wiedzą wcale
Chcieliście wiedzieć co będzie dalej - ja nie wiem oni nie wiedzą wcale
Chcieliby wiedzieć co będzie dalej

(Jezioro Szwakszta, Białoruś, 25 lipca 2001)

`

`Zaręczyłem się

zaraz po napisaniu w mp3 (545 Kb)
chwyty

zaręczyłem się z Białą Panią
która przekonała mnie
że cały ten jazz
nudny jest
więc zaręczyłem się

data ślubu znana więc co rano
utwierdzam się
że cały ten jazz
nudny jest
przekonuję się

negocjuję jeszcze z Białą Panią
może uda się
odwlec ślub
polubić jazz
choć nudny jest
(Poznań 16 styczeń 2001)

`

Waltzing Matilda

piosenka w mp3 (257 Kb)
Dla odmiany nagrany przez bratanicę mojej żony - 7 - letnią Agatkę fragment starej ludowej piosenki australijskiej.
(Poznań 18 stycznia 2001)

co

`

Po co są poeci

zaraz po napisaniu w mp3 (709 Kb)
chwyty

ty podstępem Agnieszko Osiecka
kłujesz żalem co między wierszami
lecz przynajmniej wiem
lecz przynajmniej wiem
że pokłutych los czasem ocali

ty mi panie Andrzeju Garczarek
każesz wątpisz wciąż w swoją niewiarę
powiedz mi pan że
powiedz mi pan że
ta niewiara w niewiarę mnie ocali

ty mnie panie mój Sikorowski
wciąż czarujesz cedurami gedurami
czy to prawda że
czy to prawda że
że nas więcej niż dwóch pod Tatrami

co Pan Bóg robił ósmego dnia
o tym w Piśmie nie znajdziesz wersetów
może zabrał się
może zabrał się
za hurtowe tworzenie poetów

(Poznań 22 stycznia 2001)

co

`

Piosenka niejednoznaczna
zaraz po napisaniu w mp3 (773 Kb)
chwyty

tyleśmy nadokazywali
i jak tu życia ech co za los
nie głaskać pod włos

tyleśmy namarzyli marzeń
i jak tu życia ech co za los
nie wodzić za nos

tyleśmy nawarzyli zdarzeń
i jak tu z życia ech co za los
nie szydzić na głos

tyleśmy napragnęli żyć
że teraz chyba ech co za los
trzeba to życie pić

(Poznań 8 lutego 2001)

`

Czas leci
zaraz po napisaniu w mp3 (0,6 Mb)
chwyty

Ledwie skrzydła nam wyrosły już się narodziły dzieci

A czas leci leci mija mija najprzemilej nam przemija
A czas leci leci mija najprzemilej nam przemija

Ledwieśmy wyrośli z wiosny już wyrosły nasze dzieci

A czas leci leci mija najprzemilej nam przemija
A czas leci leci mija najprzemilej nam przemija

Ledwieśmy sprzedali skrzydła już nam wyfrunęły dzieci

A czas leci leci mija najprzemilej nam przemija
A czas leci leci mija najprzemilej nam przemija

Strat i lat nie zliczyliśmy a już dzieci mają dzieci

A czas leci leci mija mija najprzemilej nam przemija
A czas leci leci mija mija najprzemilej nam przemija

(Poznań 28 lutego 2001)

`

Nie bawię się w chowanego
zaraz po napisaniu w mp3 (0,56 Mb)
chwyty

nie bawię się z Tobą w chowanego
nie udaję że mnie nigdy nie dopadniesz
i powiem ci nawet że z dwojga złego
lepiej jak mnie natychmiast zgarniesz

są tacy co przed startem pili sake
i tacy co wieńczyli wielką klapę
są tacy którzy pili uciekali i gonili
ja byłem z tych co się nudzili

nie jesteś wcale straszna jesteś pospolita
spotykam cię w zgarbionych ludziach na ulicach
zapraszam cię do walca unosimy się na palcach
i rosną nam skrzydła i ziemia nam zbrzydła
i po mlecznej drodze tym walcem cię uwodzę
i na wielkim wozie oniemiałą cię uwożę
i dalej jest czerń a nie biel
i dalej jest czerń dziwisz się...
(Poznań 23 marca 2001)

Pewnie myślisz

na „Płycie Bardzo Osobistej” (2,8 Mb)  
chwyty

Pewnie myślisz sobie że żyję nadal ponad ziemią
lecz na kogo padnie śmierci cień
ten do końca będzie chodził w cieniu

Pewnie myślisz cały czas że twarz wystawiam znów do słońca
ale kto raz dojrzał śmierci blask
ten zgaszony płynie aż do końca

Pewnie na planecie róż odnajdujesz różę swoją
szukaj dalej we mnie wcale już
nie ma żalu i nie ma niepokoju
(Poznań 26 marca 2001)

`

Powiedz czy mam zielone oczy

na „Płycie Bardzo Osobistej” (2,1 Mb)  
zaraz po napisaniu w mp3 (0.8 Mb)
chwyty

na rozmowie sennej wyblakła nam noc
na pościeli zmiętej zwinięta jak kot
leżysz majaczysz mi w szarej zapowiedzi dnia
który mi nic nie da a może da

powiedz mi kochanie nim dzień szary wstanie
czy ja mam zielone oczy bo chyba już nie
zobacz płaczą chmury gdzieś tam mokną góry
zobacz szybko zobacz czy mam zielone oczy

na ten dzień szary który właśnie wstaje
na dróg rozłąki na losów rozstaje
na to dziecko w nas które jeszcze trwa
a może go już nie ma trala la la la

powiedz mi kochanie nim dzień szary wstanie
czy ja mam zielone oczy bo chyba już nie
zobacz płaczą chmury gdzieś tam mokną góry
zobacz szybko zobacz czy mam zielone oczy

na to dziecko w nas które jeszcze trwa
a może go już nie ma trala la la la
powiedz mi kochanie nim dzień szary wstanie
czy ja mam zielone oczy bo chyba już nie

na to dziecko w nas które jeszcze trwa
a może go już nie ma trala la la la
powiedz mi kochanie nim dzień szary wstanie
czy ja mam zielone oczy bo chyba już nie

(Poznań 23 maja 2001)

Pudło fotografii

na „Płycie Bardzo Osobistej” (2,1 Mb)   
zaraz po napisaniu w mp3 (1,03 Mb)
chwyty

Na dnie szafy ma swój największy skarb
chowa go tam już od wielu wielu lat

stara kobieta i pudło fotografii
i para z gorącej herbatki

Powoli zaciąga ciężkie zasłony
siada za stołem z obrusem zielonym

stara kobieta i pudło fotografii
i para z gorącej herbatki

Na świecie walczą i biją w dzwony
a tu spokojnie przy obrusie zielonym

stara kobieta i pudło fotografii
i para z gorącej herbatki

Na świecie gromy pogromy zawieje
a ona do siebie łagodnie się śmieje

(Poznań 28 maja 2001)

Jestem ćmą

zaraz po napisaniu w mp3 (0,66 Mb)
chwyty

jestem ćmą i w ogień świecy wpadam co noc
świt się nachyla mam skrzydła motyla

jestem myszą harcuję kiedy inni nie słyszą
a świtem staję się żbikiem

jestem wodą w której księżyc przegląda się nocą
nad ranem zamieniam się w kamień

jestem sobą szybuję nad światem razem z Tobą
za dnia sam wędruję wśród traw
za dnia sam wędruję wśród traw

(Poznań 31 maja 2001)

Przysięga

zaraz po napisaniu w mp3 (1,26 Mb)
chwyty

nie odróżniacie szumu ulic
od huczących wodospadów
już chronicie się przed deszczem
brodzić w chmurach przestajecie

Nie przestajemy przysięgamy na ten mech na kamieniu
Nie przestajemy przysięgamy na ten mech na kamieniu

jeszcze ziemia wam nie zbrzydła
jeszcze orle śnią się skrzydła
na tym durnym chmurnym świecie
śmiać się do gwiazd nie przestajecie

Nie przestajemy przysięgamy na ten mech na kamieniu
Nie przestajemy przysięgamy na ten mech na kamieniu

(Poznań 3 czerwca 2001)

 

Kicz

na „Płycie Bardzo osobistej” (3 Mb)   
zaraz po napisaniu w mp3 (0,8 Mb)   
chwyty

Może to noc może zapach bzu może to gdzieś w głowie Corcovado
może to i kicz ale jestem tu
nad jeziorem Białym koło wioski Miały

Może i Chagall nie malował tu może tu nie tworzył Poe-ta Edgar Alan
może to i kicz ale jestem tu
nad jeziorem Białym koło wioski Miały

Może to i szmira że nie ma Ciebie tu i te głupie żaby i jeszcze te żurawie
może to i kicz ale fajnie tu
nad jeziorem Białym koło wioski Miały

(Poznań 4 czerwca 2001)

 
 

Ulica Kolejowa

na „Płycie Bardzo Osobistej” (2,5 Mb)     
zaraz po napisaniu w mp3 (1 Mb)
chwyty

W każdym mieście jest ulica Kolejowa
widzę je gdy pociąg zwalnia tuż przed stacją
na ulicach Kolejowych dzieci ujarzmiają żużel
a sklepikarze nigdy się nie bogacą

W każdym mieście jest ulica Kolejowa
widzę je gdy pociąg zwalnia tuż przed stacją
na ulicach Kolejowych stare kobiety czczą parapety
a ich mężowie nie mają pić za co

W każdym mieście jest ulica Kolejowa
widzę je gdy pociąg zwalnia tuż przed stacją
na ulicach Kolejowych brudne dzieci machają do mnie
a mi chce się płakać że nie mogę nic na to

(Poznań 6 czerwca 2001)

 

Pani Kasia i devolaje

Bar przy głównej ulicy we Wronkach śniadania obiady przyjęcia
tam pani Kasia czeka od lat na swego księcia

Zjawiali się różni tacy z fiatami kwiatami kumplami
aż na sąsiedniej ulicy powstał bar z kurczakami

Uciekli pretendenci pani Kasia sama zostaje
vivat kurczak pieczony ponad jej devolaje

Pani Kasia wie że bez akcji reakcja to na wierzbie gruszki
zwiększa więc w devolajach udział masła i pietruszki

Zważ więc grzybiarzu we Wronkach gdy padł na cię urok natki
że życiem rządzą żądze a nie przypadki

(Poznań 7 czerwca 2001)

 

Stachu chce do piachu

zaraz po napisaniu w mp3 (0,8 Mb)
chwyty

Stachu mój kumpel od kielicha chodzi przygnębiony
w głowie Stacha zalęgły się strachy nad głową kołują wrony

i mówi Stachu: Chcę do piachu
a wy bawcie się...

Pójdziemy nad Wartę na szczupaka co powiesz na to Stachu
złowimy rybę zrobimy ognisko głowa do góry brachu
zobacz sukienki dziewczyn są białe a Woźniak posterunkowy
puszcza z wnukami w błękit latawce i śmieje się rozanielony

i mówi Stachu: Chcę do piachu
a wy bawcie się...

I znów wsiadamy na karuzelę która do nieba leci
a może do piekła może donikąd a może w kółko się kręci

ta karuzela w mrok nas zabiera
a wy bawcie się...
(Poznań 28 czerwca 2001)

  

Sacrum i profanum

zaraz po napisaniu w mp3 (0,9 Mb)
chwyty

W Puszczy Nadnoteckiej koło Czarnkowa
W drewnianym obejściu od lat sześćdziesięciu
Dziad z babą przed światem się chowa

Dzień zaczyna się od przeżegnania i szukania kaleson
Sacrum i profanum żyją sobie zgodnie przez wieki lata tygodnie

Przed południem dziad grabi liście a baba odmawia akty strzeliste
Sacrum i profanum żyją sobie zgodnie przez wieki lata tygodnie

Po południu baba gotuje ziemniaki a dziad liczy odlatujące ptaki
Sacrum i profanum żyją sobie zgodnie przez wieki lata tygodnie

A wieczorem październikowa mgła sznury schnących kaleson otula
A Księżyc chwyta wodze i na Wielkim Wozie na wschodnią stronę nieba spogląda

(Kamińsko 12 lipca 2001)

  

Ankieta

zaraz po napisaniu w mp3 (0,5 Mb)
chwyty

A
Czy ktoś z was spalił kiedyś most
Czy ktoś z was spalił kiedyś most
Mosty palą się bardzo gwałtownie
Lecz potem rzeka płynie spokojnie

B
Czy ktoś z was przeżył kiedyś miłość
Czy ktoś z was przeżył kiedyś miłość
Miłość to jest taka zawiłość
Z której czasami zostaje tylko zażyłość

C
Czy ktoś z was za bardzo kiedyś żył
Czy ktoś z was za bardzo kiedyś żył
Kto żyje za bardzo temu bardzo źle
A kto za mało ten nie żyje

Jeśli tak - a be ce
Jeśli taj - a be ce
Jeśli tak to jest dobrze i źle
A jeśli nie - to tylko źle

(Kamińsko 13 lipca 2001)

  

Rzucam słowa na wiatr

na „Płycie Bardzo Osobistej”(2,5 Mb)     
zaraz po napisaniu w mp3 (0,5 Mb)
chwyty

Zbieram w sobie słowa
Zbieram je po całych dniach
Pielęgnuję je i składam bo
gdy powieje wiatr

rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
niech polecą w świat

Niech szybują niechaj lecą
Dmuchawce moich słów
Może chociaż jeden spadnie kiedyś
do Twych stóp

rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
niech polecą w świat

Wiem że chcesz mi uciec
Wiem że to nie uda się
Przecież wszędzie Cię odnajdą w końcu
słowa me

rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
niech polecą w świat

Wiem że wciąż odwracasz głowę
Wiem jak jest
Liczę jednak że usłyszysz w końcu
moje SOS

rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
rzucam słowa na wiatr
niech polecą w świat

W durnej będę żył nadziei
Przez tysiąc lat
Że powtórzy się historia znana
dobrze tak

że miłość w czasach zarazy
że miłość w czasach zarazy
że miłość w czasach zarazy
nam się zdarzy

(Kamińsko 16 lipca 2001)

  

Piosenka o drodze

W tej piosence wykorzystałem małe zapożyczenie z jednej z najładniejszych piosenek jakie znam. "Podziękę" napisał Polek (http://www.schronisko-mysli.prv.pl/). A fragment tekstu Polka, z którego w jakiś sposób skorzystałem brzmi tak:
"
Za przydrożne słupy
i pielgrzymujące druty co prowadzą neonowe
słowa w świat, a dziś nade mną milcząc pochylają głowy
tak cudownie tak dalekie jak najbliższy świt...
dziękuję ci..."
Dziękuki Polek. Piosenki POlka można posłuchać na jego stronie - naprawdę jest piękna.

na „Płycie Bardzo Osobistej” (3,3 Mb)    
zaraz po napisaniu w mp3 (1,1 Mb)
 chwyty

niech prowadzą mnie brązowe słupy
co po horyzont znaczą drogę
niech mi grają pieśń na słupach druty
niech mi w plecy wiatr w drodze pomoże

ziemia okrągła jest i nie wie co to kres
nie dotkniesz tęczy nie złapiesz ptaka w locie
i nie łudź durniu się że ptakiem staniesz się
ale po dobrej drodze iść nie zaszkodzi

niechże dęby się nade mną skłonią
niechże liście przed deszczem ochronią
nie mi pachnie las kadzidłem i szyszkami
niech czaruje mnie swoimi czarami

ziemia okrągła jest i nie wie co to kres
nie dotkniesz tęczy nie złapiesz ptaka w locie
i nie łudź durniu się że ptakiem staniesz się
ale po dobrej drodze iść nie zaszkodzi

niechże droga się wije jak wąż
niech pod niebo wznosi mnie wciąż
niechże góra dół wysoko i nisko
byle było tam na końcu schronisko

ziemia okrągła jest i nie wie co to kres
nie dotkniesz tęczy nie złapiesz ptaka w locie
i nie łudź durniu się że ptakiem staniesz się
ale po dobrej drodze iść nie zaszkodzi

(Poznań 16 lutego 2001)


  

Wyśniłem Cię

zaraz po napisaniu w mp3 (0,8 Mb)
chwyty

tu...

Kiedy właśnie zasypiasz w falbanach i koronkach
Kiedy Twój anioł stróż na palcach zbliża się
Ja mam nadzieję że wtedy uśmiechasz do mnie się

tu...

A kiedy Twój anioł stróż utuli Cię do snu
Kiedy po polach róż uganiasz się
Ja mam nadzieję że jestem gdzieś w tym śnie

tu...

A kiedy błogo rano przeciągasz się ze snu
Nie pamiętasz o czym śniłaś o czym marzyłaś
Wiedz moja miła że to ja wyśniłem Cię

ty...
(Jezioro Szwakszta, Białoruś, 25 lipca 2001)

Poczekaj synku

Tam gdzie się kończy dziecinna mapa
tam gdzie jest synku twój koniec świata
nie chodź tam synku zaklinam cię
zostań tu ze mną nie chodź tam nie

tam żyją smoki
wodzą złym wzrokiem
i chcą zjeść takich jak ty

Nie rośnij synku nie bądź dorosły
zostań wisienką a nie jak sosny
w górę mi synku nie wyrastaj
przytul się przytul nie uciekaj

tam żyją smoki
wodzą złym wzrokiem
i chcą zjeść takich jak ty

Poczekaj synu dokąd podążasz
poczekaj czekaj bo nie nadążam
boję się synu czekaj za ojcem
słyszałem że tam za horyzontem

tam żyją smoki
wodzą złym wzrokiem
i chcą zjeść takich jak ty

(Poznań 1 sierpnia 2001)

Gdybym miał czapkę niewidkę

na „Płycie Bardzo Osobistej” (2 Mb)    
zaraz po napisaniu w mp3 (0,8 Mb)

Gdybym miał czapkę niewidkę chodziłbym za Tobą cały dzień
a nocą ciemną nocą wtapiałbym się w Twój cień

Gdybym umiał stać się motylem drogę bym przed Tobą opromieniał
a nocą ciemna nocą w szarą ćmę nad Twoim łóżkiem bym się zmieniał

Gdybym umiał zmienić się w wiatr delikatnie mógłbym pieścić Twoje włosy
a nocą ciemną nocą śpiewać w trzcinach na dwa głosy

Nie umiem zmienić się w motyla ani wiatr jestem szarym facetem po trzydziestce
a nocą ciemną nocą patrzę w gwiazdy... jeszcze

pomyśl o mnie gdy zobaczysz swój cień
pomyśl gdy na policzkach czujesz wiatr
gdy za oknem śpiewa Tobie kołysanki
pomyśl że to może ja

(Delta Dunaju, Rumunia, 19 sierpnia 2001)

Złodzieje choinek

na „Płycie Bardzo Osobistej” (4,2 Mb)   
piosenka w mp3 (0,73 Mb)
 
w cukierni na nocną zmianę pracuje Wincenty Janek
nikt go nie zna bo śpi w dzień a pracuje nocą
czasem wymyka się nie wiadomo po co

on  jest złodziejem choinek
 kradnie wam choinki z domów
wdycha zapach  śniegu żywicy
próbuje ożywić je znowu

w mleczarni na nocną zmianę pracuje kierowca Franek
nienawidzą go mieszkańcy kamienicy
gdy w nocy o trzeciej grzeje silnik

za miastem wóz zatrzymuje
oczy wilgotnieją od mrozu
 w grudniowe się niebo wpatruje
 jedzie dalej mleko rozwozić

w niebie na nocną zmianę pracuje anioł Król Sławek
ożywia choinki dla Wincentego Janka
sypie mróz do oczu kierowcy Franka

w niebie na nocną zmianę
pracuje anioł Król Sławek

(Poznań, 22 października 2001)

W restauracji Casablanca

Nie uwierzycie gdy wam opowiem
co się zdarzyło raz w Sierakowie

W restauracji Casablanca smutny los kierowcy Franka
rozpuszcza się w setce czystej
narzeczona go puściła poszła za facetem z Piły
co ma większy urok  osobisty

Bo ma kwadratową szczękę zimny wzrok i zaciśnięte zęby
bo prochowiec nosi i kapelusz i pali eL eMy

W restauracji Casablanca mętny wzrok kierowcy Franka
pada na włączony telewizor
a na filmie facet z  Piły jakąś babkę spławia LOTem
potem sam odjeżdża samochodem

Zamiast rozbić telewizor Franek  znów sięga po czystą
i do krwi wargi przygryza

W restauracji Casablanca  do zrozpaczonego Franka
facet w kapeluszu się przysiada
mierzy Franka zimnym wzrokiem i odzywa się bełkotem
który brzmi mniej więcej tak:
”Frankie...
I think this is the beginning of a beautiful friendship”

(Poznań 11 listopada 2001)

Rencistka Kornelia

zaraz po napisaniu w mp3 (0,9 Mb)

Czci parapet Kornelia
na poduszce ślad
łokcie wyryły przez tyle lat
jak kropla w kamieniu jak skaza na sumieniu
wszyscy myślą o „babie
w bezruchu się pławi
nad rynkiem panuje jak jakiś kat”
a Kornelia marzy, obserwuje świat...

i leci do Frankfurtu samolotem
jedzie na grzyby tym czerwonym Oplem
co zajechał pod sklep a szofer wysiadł
i kupił dwieście pięćdziesiąt
i leci na południe z gęsi kluczem
i wygląda cudnie z tym długim warkoczem
który ma ta dziewczyna co wraca z gimnazjum
a chłopcy oglądają się za nią

Czci parapet Kornelia
gdyby ktoś namalował
to miasteczko zapyziałe  ten rynek
to by ją umieścił jak stały element
jak gzyms figurę czy coś jeszcze
co świadczy o otoczenia charakterze
a rencistka Kornelia cierpi od lat
i marzy że coś się wydarzy...

że poleci do Frankfurtu tym samolotem
że pojedzie na grzyby tym czerwonym Oplem
co zajechał pod sklep a szofer wysiadł
i kupił dwieście pięćdziesiąt
że poleci na południe gęsi kluczem
że wygląda cudnie z tym długim warkoczem
jak ta dziewczyna co wraca z gimnazjum
a chłopcy oglądają się za nią

(Poznań 18 listopada 2001)

a czasem deszcz...

(sł. Sowiński; muz. Piotr Białas)
na „Płycie Bardzo Osobistej” (1,3 Mb)   

jesteśmy liśćmi które po drodze rozwiewa jesienny wiatr
a czasem deszcz moczy nas srodze
a czasem mróz zabiera nas

(Poznań 13 grudnia 2001)

Cień

zaraz po napisaniu w mp3 (0,65 Mb)

w torach co suną w dal
można dojrzeć stal
lecz jeśli dobrze spojrzycie
to w torach co suną w dal
zobaczycie
 życie

w wartkim górskim strumieniu
można dojrzeć kamienie
lecz jeśli dobrze spojrzycie
to w strumieniu zobaczycie
życie

w moim lustrzanym odbiciu
chciałbym dostrzec to życie
lecz widzę w nocy i w dzień
w moim lustrzanym odbiciu
cień

(Poznań 22 grudnia 2001)

Poszła Ola do przedszkola

zaraz po napisaniu w mp3 (0,55 Mb)

poszła Ola do przedszkola zapomniała parasola
porwał Olę wiatr zmoczył deszcz zmroził mróz
cisnął Olę w przepaść los głową w dół

nie wiedziała Ola że bez parasola świat jest taki zły
mrozi serca moczy głowy rozwiewa sny

lecą jej na głowę liście brązowe i złote
żłobią zimy zmarszczki strumienie wypełnione potem

nie wiedziała Ola że bez parasola świat jest taki zły
mrozi serca moczy głowy rozwiewa sny

(Poznań 24 grudnia 2001)