`

Odejdziemy

na „Płycie Bardzo osobistej” (2,6 Mb)   
zaraz po napisaniu w mp3 (519 Kb)
chwyty

odejdziemy nauczeni
że nie wszystko da się zmienić
że najczęściej wybiera los
a nie nasz ptasi głos

na dywanie tkanym z resztek marzeń
uciekniemy od krainy zdarzeń
które zgotował czas
nie pytając o to nas

zasmuceni pogodzeni
że nie wszystko da się zmienić
zagasimy ogarek
który płonął za wiarę
w nas

(Poznań 26.1.2000)

Kraina

zaraz po napisaniu w mp3 (657 Kb)
chwyty

jest gdzieś to miejsce wymarzone wyśnione na pewno jest
jest tam gdzie drogi kamienistej gdzie horyzontu kres
w krainie tej płynie łagodną strugą leniwie czas
kraina ta jest w nas
w krainie tej płynie łagodną strugą leniwie czas
kraina ta jest w nas

jest gdzieś to miejsce wymarzone wyśnione na pewno jest
jest tam gdzie drogi kamienistej gdzie horyzontu kres
na pąkach na łąkach osiada sennie ospały czas
kraina ta jest w nas
na pąkach na łąkach osiada sennie ospały czas
kraina ta jest w nas

jest gdzieś to miejsce wymarzone wyśnione na pewno jest
jest tam gdzie drogi kamienistej gdzie horyzontu kres
pod powieką snu rzeką płynę do niej raz na jakiś czas
kraina ta jest w nas
pod powieką snu rzeką płynę do niej raz na jakiś czas
kraina ta jest w nas

(Poznań 2.1.2000)

Dylemat

zaraz po napisaniu w mp3 (395 Kb)
chwyty

żaden ze mnie Stachura ni Herbert
żaden ze mnie asceta ni pijak
nie unoszę się wierszem podniebnie
nie zasypiam gdy ósma wybija

żaden ze mnie ni tchórz ni bohater
żaden ze mnie prozaik poeta
nie wystawiam się na życia baty
nie zasypiam gdy północ ucieka

szara wielkość i niezwykła małość
zwykłe "ja" i "Ja" nieskończone
wciąż powtarza: idź idź idź na całość
i nieważne jest to w którą stronę

(Poznań 3.1.2000)

Pewnego dnia

zaraz po napisaniu w mp3 (582 Kb)
chwyty

pewnego dnia pojechał w dal
z cyrkowym wozem
łudził się że z życiem mu tak
będzie po drodze

ale gdy kurz z oczu zielonych
wycisnął łzy
wiedział już że na wozie też
też będzie źle

i już miał przyjść dzień gdy do domu
powrócić chciał
już miał spiąć konie już uniósł dłonie
gdy cud się stał

odrywa się od drogi wóz
brakuje tchu
do nieba mknie cyrkowy wóz
brakuje tchu

(Poznań 15.1.2000)

Wesoła piosenka

zaraz po napisaniu w mp3 (500 Kb)
chwyty

mówili - piszesz wciąż smutne piosenki
same wymykały się spod mej ręki
teraz mam kilka chwil by zmienić styl
piszę piosenkę na lepsze dni

a oto moja wesoła piosenka
wesoło mi bo przy Chopina dźwiękach
niosą mnie powoli i nic nie boli
dawno nie było tak dobrze mi

a oto moja wesoła piosenka
wesoło mi bo przy Chopina dźwiękach
niosą mnie do lasu gdy w górę patrzę
drzewa do nieba machają mi

a oto moja wesoła piosenka
wesoło mi bo przy Chopina dźwiękach
kładą mnie do dołu tam gdzie spokoju
na wszystkie czasy wystarczy mi

(Poznań 2.02.2000)

W Kutnie

w Kutnie na ławce się całują
dlaczego w Kutnie się całują
chyba bez całowania w Kutnie
życie okrutne
życie okrutne
(Kutno 11.02.2000)

Niedokończona

zaraz po napisaniu w mp3 (676 Kb)
chwyty

będziemy się kochać albo nie będziemy
zbiegniemy po schodach albo nie zbiegniemy
pomkniemy na stację albo nie pomkniemy
wsiądziemy do pociągu albo nie wsiądziemy

pociąg chyba będzie jechał do Włodawy
i nie wiedząc nawet jakie nas tam sprawy
nieponazywane
niepoprzewidziane

będzie pachnieć lasem albo spalinami
mknąć będziemy górą albo dolinami
będzie może upał może chłód wieczorny
będziemy spokojni albo niespokojni

chyba w tej Włodawie jednak wysiądziemy
na drodze piaszczystej nagle przystaniemy
bo przy drodze w rowie
bo przy samej drodze...
(Warszawa 11.02.2000)

Pamiątki z przyszłości

zaraz po napisaniu w mp3 (659 Kb)
chwyty

staliśmy się nagle dojrzali dorośli
zostały tylko na półkach pamiątki z przyszłości
albumy fotografii marzeń niedoszłych zdarzeń
odkurzamy przeglądamy...

staliśmy się nagle dojrzali dorośli
liście na drodze w dzień wietrzny pamiątki z przyszłości
i przy herbatce której nie ma z przyszłości wspomnienia
wspominamy odmawiamy...

staliśmy się nagle dojrzali dorośli
głusi na małe i większe od małych radości
i "będzie lepiej kochany" jak co dzień modlitwę zmawiamy
"będzie lepiej"...

staliśmy się nagle dojrzali dorośli
o niedojrzałych szczęście tak nagle zazdrośni
i mała iskierka nadziei że nagle się wszystko odmieni
daje nam żyć...

(Poznań 29.02.2000)

  

Uleciała

z listkiem brzozy
z gęsi kluczem
z lekkim mrozem
z siana wozem
poszarzała
uleciała
odtajała
odjechała

z listkiem brzozy poszarzała
z gęsi kluczem uleciała
z lekkim mrozem odtajała
z siana wozem odjechała

poszarzała z listkiem brzozy
uleciała z gęsi kluczem
odtajała z lekkim mrozem
odjechała z siana wozem 

(Poznań 5 marca 2000)

Rozpoznajemy się

zaraz po napisaniu w mp3 (659 Kb)
chwyty

wtłoczeni w sztywne ramy dnia
rozpoznajemy się po tym że
coś nas do góry bardziej pcha
niźli do przodu

gdy po raz pierwszy widzimy się
rozpoznajemy się po tym że
trudno jest nam spokojnie znieść
nagłe bicie serc

nie mieści się już więcej w nas
nie chce poczekać na nas czas
sypie życie w oczy soli garść
a czasem słodkie jest

gdy nów uderza nam do głów
rozpoznajemy się po tym że
w niebieskich oczach księżyca cień
mamy w biały dzień

gdy na ulicy mijamy się
rozpoznajemy się po tym że
ulica łąką staje się
rozpoznajemy się

nie mieści się już więcej w nas
nie chce poczekać na nas czas
sypie życie w oczy soli garść
a czasem słodkie jest

(Poznań 11.03.2000)

Stara bieda

zaraz po napisaniu w mp3 (682 Kb)
chwyty

stary człowiek znaleziony
na przystanku zapomnianym
takie słowa wymamrotał
tuż przed wzejściem na firmament

stara bieda stara bieda
bez nadziei żyć się nie da
bez nadziei żyć się nie da

w mniej lub bardziej średnim wieku
człowiek co mu ziemia zbrzydła
rzekł gdy wszedł już na parapet
by do lotu zwinąć skrzydła

stara bieda stara bieda
bez nadziei żyć się nie da
bez nadziei żyć się nie da

młody ale nadwrażliwy
gdzieś na skraju snu i jawy
wyśnił wiersz w przedziale sennym
gdzieś z Włodawy do Warszawy

stara bieda stara bieda
bez nadziei żyć się nie da
bez nadziei żyć się nie da

czekał kwiat na próżno deszczu
a początek czekał końca
łudził się świt nocą jeszcze
nów nim skonał czekał słońca

stara bieda stara bieda
bez nadziei żyć się nie da
bez nadziei żyć się nie da

nie doczekał swego deszczu
a początek nie do końca
tylko księżyc czasem świeci
gdy nad lasem wstaje słońce

stara bieda stara bieda
bez nadziei żyć się nie da
bez nadziei żyć się nie da

(Poznań 10.04.2000)

Gdyby

na „Płycie Bardzo Osobistej” (3,5 Mb)  
zaraz po napisaniu w mp3 (629 Kb)
 chwyty

chciałbym wreszcie emigrować
rozkuć dnia szarego dyby
i z planety "Tu i Teraz"
przenieść się do świata "Gdyby"

znane są przypadki ludzi
którzy w porę się wynieśli
wprost z planety "Tu i Teraz"
do krainy zwanej "Jeśli"

gdzieś tam w gwiazdozbiorze "Chyba"
na planecie zwanej "Może"
w mieście zwanym "Co by było"
mieszka ktoś kto mi pomoże

pozbyć złudnych się nadziei
co w śnie jawią mi się nie raz
przyjąć to że dożywocie
przyszło odbyć w "Tu i teraz"

(Poznań 7 kwiecień 2000)

(Poznań 10.04.2000)

W biały dzień

zaraz po napisaniu w mp3 (629 Kb)
v
chwyty

otoczeni jak mgłą marzeniami
kaleczymy się
o ostre krawędzie dnia
lecz jest w nas magiczna moc
i goją się rany co noc

i choć sen
w biały dzień
lepszy jest od jawy
chyba ta
marzeń mgła
lepsza jest niż sen

chyba czuwa nad nami
dobry anioł co
w tej mgle prowadzi nas
i nawet w najgorszy czas
zawsze pomaga wstać

i choć sen
w biały dzień
lepszy jest od jawy
chyba ta
marzeń mgła
lepsza jest niż sen

(Poznań 11.04.2000)

Romek Śledzik z Wronek
na „Płycie Bardzo Osobistej” (2,6 Mb)    
zaraz po napisaniu w mp3 (677 Kb)
nagranie z koncertu 7.11.2001 (z zespołem)
 vchwyty
Romek Śledzik z Wronek to był chłop na schwał
w karku szerszy niż w barku no i trochę chlał
gdy szedł środkiem chodnika każdy wzroku unikał
no bo każdy we Wronkach się Romka bał

nocą w czerwonym maluchu z kolczykiem w uchu
przy muzyce umca umca umcaca
mknął na dyskotekę co się we wsi Wieleń
odbywała raz na jakis czas

niech sie dowie tłuszcza że po drodze puszcza
ze dwadziescia kilometrów chyba ma
skonał maluch po dyszce bo się w na olej misce
przeciek zrobił że aż strach

nocka była ponura niebo tonęło w chmurach
wiatr złowieszczo w konarach sosen wiał
zbity z tropu Romek rzekł: jestem king zez Wronek
co się kurwa bede bał

idzie środkiem drogi czuje miękną mu nogi
dookoła gęstnieje szara mgła
nagle widzi nieboga że sie kończy droga
i zielony zaczyna sie staw

poczuł nagle się pyłkiem w kosmosie
poczuł nagle się całkiem magicznie
i przez mgnienie sekundy, na chwilkę
krążył nad światem majestatycznie

(Poznań 20.04.2000)

 

Jan Czech piekarz z Wronek
zaraz po napisaniu w mp3 (961 Kb)
v
chwyty

Jan Czech absolwent gastronomika
przejął po ojcu w osiemdziesiątym
rodzinną piekarnię co od przedwojny
stała przy rynku w miasteczku Wronki

a w dwutysięcznym o szóstej rano
staje w kolejce w spodniach od dresu
Woźniak Mieczysław komendant policji
po ciepłe bułki i rogaliki

Słońce się pławi w mgle co nad Wartą
Woźniak Czechowi daje dwie dychy
potem pakuje do płóciennej siatki
swe ciepłe bułki i rogaliki

wychodzi Woźniak na cichy rynek
mgła znaczy trawę kroplami rosy
poprawia Woźniak i Czech za szybą
swe siwe włosy swe siwe włosy

(Poznań 22.04.2000)

Witold Dziarski - śmieciarz z Wronek

pewnie wiecie dzieci że wysypisko śmieci
Wronki jak każde większe miasto ma
jeżdżą tam śmieciarki a pan Witold Dziarski
pilnuje go przez cały czas

z wilczurem Antonim smutne kruki goni
kiedy ranne wstają zorze
a gdy nad puszczą wiatr huczy a on pod nosem mruczy
Tobie ziemia Tobie morze

pewnego razu pan Witold ni przyłatał ni przypiął
wybrał się na obchód rutynowy
i na wysypisku śmieci posłuchajcie dzieci
znalazł starą lalkę bez głowy

pomyślał wilczur Antoni co smutne kruki goni
Tobie śpiewa żywioł wszelki
i westchnął pan Witold ni przyłatał ni przypiął
bądź pochwalon Boże wielki

(Poznań 22.04.2000)

Józef Woźniak - nauczyciel muzyki
zaraz po napisaniu w mp3 (750 Kb)
vchwyty
A Józef Woźniak syn Mieczysława
trzydzieste mu lato już chyba leci
daje w gimnazium lekcje muzyki
i na dodatek ma trójkę dzieci

we Wronkach plotki szybko się niosą
jest też i taka, nie ma w niej blagi
że Józef Woźniak w maju i czerwcu
gdzieś za granicą zbiera szparagi

ale w Józefie tkwi tajemnica
widział go Dziarski nocą we fraku
jak w volkswagenie o drugiej w nocy
niepostrzeżenie jechał do lasu

wysiada Woźniak gdzieś pod wsią Miały
księżyc w jeziorze Białym się bieli
Woźniak nad brzegiem zalany łzami
gra suity Bacha na wiolonczeli

(Poznań 24 kwietnia 2000)

Naleśnikowa Bossanova

(Melodia inspirowana “Desafinado” Antonio Carlosa Jobima)

wiesz już kochanie prawie wszystko
więc nim złudzenia Twoje prysną
nim minie czas rozmarzeń i zachwytów
muszę rozwiać jeden z mitów:
nie umiem smażyć naleśników

nie umiem smażyć naleśników
jestem poetą szparagów i indyków
więc proszę zaakceptuj to
lub rzuć mnie jak najprędzej bo
nie umiem smażyć naleśników

(Poznań 29.04.2000)

Bar "Pod gwiazdami"
zaraz po napisaniu w mp3 (900 Kb)
v
chwyty

siedzimy sami Stachu i ja
w "Barze pod gwiazdami" co wiecznie trwa
na małym rynku pora wyszynku
w "Barze pod gwiazdami" do świtu trwa

dzisiaj we Wronkach gruchnęła wieść
że młody Woźniak powiesił się
na małym rynku pora wyszynku
w "Barze pod gwiazdami" do świtu trwa

ksiażęta chmielni sterczymy tu dziś
Stachu i ja i kundel Bryś
na małym rynku pora wyszynku
w "Barze pod gwiazdami" do świtu trwa

już tam Czech piecze swój pierwszy chleb
wilczur Antoni w puszczę wsłuchuje się
dzisiaj we Wronkach gruchnęła wieść
że młody Woźniak powiesił się

na karuzeli kręcimy się
Stachu i ja i Bryś nędzny pies
wilczur Antoni smutne kruki goni
a nam jest dobrze dobrze nam jest

(Poznań 9.05.2000)

Dziad i baba
zaraz po napisaniu w mp3 (730 Kb)
chwyty

żyli sobie dziad i baba w Puszczy Nadnoteckiej
ona wciąż mu dostarczała weny poetyckiej
on cherlawą pierś wytężał gdy grom w drzewo walił
ona wiernie przy nim stała i tak dalej
ona wiernie przy nim stała i tak dalej

już z sześćdziesiąt lat nad ranem wyglądali słońca
i nie było wogóle widać tej idylli końca
do swej wątłej piersi tulił ją w poranki chłodne
czule prała mu koszule i tym podobne
czule prała mu koszule i tym podobne

ktoś to widział ktoś zasłyszał ktoś komuś powiedział
ale czy to była prawda tego nikt nie wiedział
ktoś to widział ktoś zasłyszał ktoś komuś powiedział
ale czy to była prawda tego nikt nie wiedział
ale czy to była prawda

(Poznań 19.05.2000)

Uciekaj uciekaj
zaraz po napisaniu w mp3 (450 Kb)
chwyty

uciekaj uciekaj
od świtu po zmierzch
ja cię będę czekał
ja cię będę szukał
a ty rób co chcesz

uciekaj uciekaj
od zmierzchu po świt
ja cię będę czekał
ja cię będę szukał
po kres moich dni

uciekaj uciekaj
z jawy w marzeń mgłę
ja cię będę czekał
ja cię będę szukał
aż odnajdę cię

(Poznań 29.05.2000)

Banał
zaraz po napisaniu  w mp3 (1,2 Mb)
chwyty

wszystko kiepskim jest banałem
filmem niskobudżetowym
wszystko tysiąc razy było
zblakło zbladło prześwietliło

chyba czas manatki zbierać
wniebowzięci recenzenci
jakikolwiek filmu finał
długim skwitują ziewnięciem

(Poznań 29.05.2000)


Opis obyczajów ludzi rasy białej zaobserwowanych
w czerwcu na ulicy Święty Marcin w Poznaniu
Ludzie idą, biegną, spieszą, przystają
Trochę razem postoją, pogadają
Pogadają pogadają a potem się mijają
Rozmowy zazwyczaj tak wyglądają:

"cześć stary co słychać
wiesz tentego i w ogóle
u mnie też no i owszem a podobno tamten słyszałem
ja też słyszałem ale nie wierzyłem no ale jak ty mówisz to uwierzyłem
ale że aż tak tamten tego no i wiesz co dalej
no muszę lecieć
ja też muszę lecieć
no to idę
no to cześć"

Czasami trochę dłużej razem w jednym kierunku zmierzają
Potem jedni zwalniają drudzy przyspieszają
Czasem ci co zwolnili do biegu się zrywają
I tych co przyspieszyli nagle mijają
A czasem ci co zwolnili dorośli nagle się stają
A ci co pobiegli zbyt szybko bez tchu na ziemię padają
I ci co zwolnili leżących biegnących mijają
A ci co idą zbyt wolno tym szybkim na nerwach grają
A ci co do przodu chcą szybciej wolniejszych nerwowo trącają

Czasami jest tak że na światłach wszyscy nagle przystają
W tych z drugiej strony stojących jak w lustrze się przeglądają
Zielone światło do boju dwie armie się nagle ścierają
Przechodzą przez siebie jak przez powietrze cudownie się przenikają

Panowie na smyczy z krawata
Panie z pianek i szminek
Panowie w startych spodniach
Panie w spranych sukienkach
Panowie w skarpetkach
Panie w pończochach
Panowie hehe i chacha
Panie ach i och
Pszczoły
Mrówki
Termity
Ulica
Czerwiec
Gorąco
(Poznań 16.06.2000)

a te grafomańskie wiersze

Wniebowzięci
zaraz po napisaniu w mp3 (716 kb)
piosenka w wykonaniu moich dzieci - Jasiu 6 lat i Misiu 4 lata ;-) (694 kb)
chwyty

na kobiercu z miłków bratków połóż głowę swą
dzisiaj w góry przyszło lato co ty na to
dzisiaj w góry przyszło lato co ty na to
święcą świerki majestat wielki
buki słońcem lśnią

wznieś się drogą na firmament nie przystawaj na zakrętach
a na wieki wieków amen będziesz cała wniebowzięta
w październiku ruszę w góry gnany wiatrem szlakiem krętym
i na wieki wieków amen będę z tobą wniebowzięty

ona była cała z wiosny a on cały był z jesieni
byli więc oboje całkiem beznadziejnie niespełnieni
latem wciąż mijali się... a zimą
zimą było im obojgu bardzo zimno
latem wciąż mijali się... a zimą
zimą było im obojgu bardzo zimno

(Kamińsko 21 czerwiec 2000)

e

Na niebieskim szlaku
zaraz po napisaniu w mp3 (1,17 Mb)
chwyty

do widzenia miasto ulice samochody
drzwi krzesła klamki firanki schody

na niebieskim szlaku widzę schronisko
spokojna cicha ostatnia przystań
na niebieskim szlaku

do widzenia ludzie przekuwający
myśli swe w czyny setki w tysiące

na niebieskim szlaku widzę schronisko
spokojna cicha ostatnia przystań
na niebieskim szlaku

do widzenia świerki kosodrzewiny
żegnajcie góry lasy doliny

na niebieskim szlaku widzę schronisko
spokojna cicha ostatnia przystań
na niebieskim szlaku

(Śnieżnik 13 listopad 2000)

e

Przepis na życie
zaraz po napisaniu w mp3 (663 kb)
chwyty

powtarzaj całe życie powtarzaj mantrę tą
że jeszcze będzie lepiej jeszcze się odmieni
pojaśnieje, rozpromieni

na niepogodę w górach
na niebujanie w chmurach
na nierealne plany
na nieleczone rany
powtarzaj mantrę tą

powtarzaj całe życie powtarzaj mantrę tą
że jeszcze będzie lepiej jeszcze się odmieni
pojaśnieje, rozpromieni

na nierealność zdarzeń
na pospolitość marzeń
na szarość miejskich ulic
na podobieństwo uli
powtarzaj mantrę tą

powtarzaj całe życie powtarzaj mantrę tą
że jeszcze będzie lepiej jeszcze się odmieni
pojaśnieje, rozpromieni

na kiczowatą zwykłość
niepogodzonych anarchistów
na zupełnie standardową
własną wyjątkowość
powtarzaj mantrę tą

powtarzaj całe życie powtarzaj mantrę tą
że jeszcze będzie lepiej jeszcze się odmieni
pojaśnieje, rozpromieni

(Poznań 2 grudnia 2000)

e

Ostatnia kołysanka dla Doktorka
na „Płycie Bardzo osobistej” (2,6 Mb)   
piosenka w mp3 (663 kb)
chwyty

piosenka poświęcona pamięci człowieka zwanego Doktorkiem, który kilkanaście lat temu zamarzł w lesie zgubiwszy drogę na Śnieżnik. Jest pod Śnieżnikiem nawet tablica ku jego pamięci i ścieżka do niej prowadząca nazywa się Ścieżką Doktorka. Następnym razem jak będę na Śnieżniku - odczytam nazwisko i datę śmierci - czym prędzej zamieszczę na stronie.

biały śnieg biała mgła mleczna postać
zbliża się chyba pragnie Cię poznać

siedzisz pod świerkiem Doktorku mróz tuli Cię do snu
zaśnij już ukołysze Cię wiatr

białą kołdrą przykrywa Cię księżyc
płatkami snu dmucha w dół dziadek Śnieżnik

uśmiechasz się do białej pani co zbliża się krokami
cichymi jak muśnięcie kocich łap

zaraz weźmie Cię w swoje ramiona
zaraz sam Doktorku wreszcie się przekonasz

czy prawdą jest że anioły grają na trąbkach
i czy prawdą jest że można lepiej grać niż Louis Armstrong

(Poznań 5 listopada 2000 r)

e

Ile jeszcze
na „Płycie Bardzo Osobistej” (2,6 Mb)   
piosenka w mp3 (698 kb)
 chwyty

Ile jeszcze dróg przed nami ile jeszcze
bagien lasów dolin gór stepowych traw
ile jeszcze drzew i trzcin w jesiennym wietrze
pocałunków mocnych trunków łez i braw

Kiedy wreszcie mrok się skończy kiedy wreszcie
uciekniemy od pożarów losu spięć
kiedy wreszcie w wyegzaltowanym geście
wyblakniemy z niecyfrowych jeszcze zdjęć

Czy się przyda chciałbym wiedzieć czy się przyda
plecak który od lat ból rzeźbi w ramionach
czy się przyda - no bo jeśli nie to chyba
szkoda było na próżno wędrować

(Poznań 6 grudnia 2000)

e

Tam gdzie gnam
na „Płycie Bardzo Osobistej” (3,6 Mb)     
piosenka w mp3 (502 kb)
piosenka w duecie z Magdą Bartz w mp3 (500 kb)
 chwyty

tam gdzie gnam
sprzedawca zegarków
gra przez cały dzień w karty
śmieje się pozdrawia mnie

tam gdzie gnam
stróż z mojej ulicy
dni do zimy nie liczy
śmieje się pozdrawia mnie

tam gdzie gnam
tam pani sklepowa
do stróża uczuć nie chowa
i śmieje się pozdrawia mnie

tam gdzie gnam
odwiedza nas co dzień dziadek o siwej brodzie
śmieje się pozdrawia mnie
(Poznań 8 grudnia 2000)

e

Mróz przyprószył nasze włosy

na „Płycie Bardzo Osobistej” (1,9 Mb)  
piosenka w mp3 (853 kb)
 chwyty

mróz przyprószył nasze włosy
zgarbił drzewa splątał losy
idzie zima w nas

jak co roku rozpalamy
resztki drewna co zostały
z zeszłej zimy w nas

płonie płonie jasny płomień
topi lód na naszych skroniach
wszystko w ciepłym blasku tonie
płonie ogień w naszych dłoniach

skrzypią liście pod butami
księżyc się otulił szalem
przyszła zima w las

stoją drzewa nieruchome
ciche szare i zdumione
zapatrzone w nas

płonie płonie jasny płomień
topi lód na naszych skroniach
wszystko w ciepłym blasku tonie
płonie ogień w naszych dłoniach

(Poznań 17 grudnia 2000)

e